9. #wiosnatolerancji

Marzec niezmiennie kojarzy się nam z wiosną. 21 marca bowiem jest pierwszym dniem kalendarzowej wiosny, dzień znacznie się wydłuża i pogoda – choć jeszcze kapryśna – wpływa na nasze lepsze samopoczucie. Jednak 21 dzień marca to także Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową, a także Międzynarodowy Dzień Zespołu Downa. Dlaczego wspominam właśnie o tym? Ponieważ uważam ten dzień za dobry pretekst, by pomyśleć jak ważne jest uczenie naszych dzieci tolerancji i przyjaznego spojrzenia na drugiego człowieka – zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
Tolerować oznacza cierpliwie znosić czyjąś odmienność. Dzieci mają z tą wyrozumiałością niekiedy problem. Zwłaszcza na początku, gdy jeszcze nikt ich tolerancji nie nauczył, nie pokazał jakie zachowanie sprzyja wzajemnemu szacunkowi. Wspominałam już o tym w grudniowym numerze („Słowa to nie wszystko”, s.20), że dzieci uczą się w pierwszej kolejności przez naśladowanie. Dzieci czasami na widok osoby chorej, która odróżnia się od nich fizycznie, reagują zaskoczeniem, lękiem, a także śmiechem. Nie zawsze oznacza to brak wychowania i realne wyśmiewanie się. Bardzo często to rodzaj reakcji obronnej w zetknięciu z czymś co nieznane, obce i inne ode mnie samego. Z tego zaskoczenia i poczucia obcości można jednak wykrzesać całe pokłady tolerancji i miłości bliźniego.
Jak w takich sytuacjach pomóc dziecku zbudować tolerancję wobec odmienności? Po pierwsze mówić, opowiadać i tłumaczyć. Tak, by to, co odległe stało się dziecku bliskie i zrozumiałe, by wiedziało dlaczego spotkana osoba wygląda inaczej i inaczej się być może zachowuje. Wiedza daje dziecku w takiej sytuacji poczucie bezpieczeństwa. Po drugie ważne jest, by wykorzystywać każdą, nawet najmniejszą okazję do wzmacniania w dziecku zachowań tolerancyjnych. Przecież wszyscy się różnimy – mamy inne kolory oczu, włosów, inny ton głosu, inaczej gestykulujemy, piszemy odmiennym charakterem pisma, a wreszcie lubimy inny smak lodów. Warto zwrócić dziecku uwagę, że na co dzień toleruje szereg pięknych odmienności – także w rodzinie – i jest to jego powód do dumy. Po trzecie zaś powinniśmy uderzyć się solidnie w pierś i zapytać czy sami – czasami mniej lub bardziej świadomie przez żarty i kąśliwe uwagi – nie pielęgnujemy pozbawionych tolerancji stereotypów.
Piękne możliwości do kształtowania tolerancji daje – wspominane w lutowym numerze – wychowanie chrześcijańskie. Personalizm to źródło naturalnej i niewymuszonej tolerancji. Jeśli nasze dziecko będzie wiedziało, że każdy człowiek jest piękny i wyjątkowy, jest dziełem Boga i owocem miłości, wówczas będzie znało własną wartość, będzie czuło się docenione i wartościowe, ale też łatwiej będzie mu zrozumieć dlaczego każdemu człowiekowi – bez względu na wygląd, stan zdrowia czy przekonania – należy się szacunek i tolerancja.

8. #dobrapamięć

Jako pani od religii bywam też czasami panią od sztandaru. Mam bowiem zaszczyt opiekować się szkolnym sztandarem i uczestniczyć dzięki temu w licznych obchodach uroczystości państwowych i miejskich, przypominających najważniejsze wydarzenia z historii Polski.

Tak często słyszymy zdanie: „Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za ojczyznę”. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata. /kard. S. Wyszyński/

Uczestnicząc we wspomnianych obchodach świąt narodowych zauważam od lat pewną prawidłowość, jedna rzecz jest niezmienna i łączy te wszystkie dni. Bez względu na oprawę, pogodę i rangę wydarzenia, bez względu na wykonywaną profesję, osoby, które im przewodzą, przypominają i powtarzają wyhaftowaną na sztandarach i wyrytą na nagrobkach dewizę Wojska Polskiego: „Bóg, Honor, Ojczyzna” (co tłumaczy się: Ojczyźnie wszystko, prócz miłości Boga najwyższego i Honoru). Te trzy słowa stanowią esencję patriotyzmu w wydaniu polskim, ale też ogólnoświatowym, a więc uniwersalnym.

Bóg – nie bez powodu zajmuje tu pierwsze miejsce. Wiara jest najobfitszym źródłem wartości regulujących życie społeczne i polityczne. To wiara i religijność wzmacniają rolę prawa naturalnego, które dotyczy każdego człowieka na świecie. Bóg i Jego przykazania są drogowskazami, które prowadzą ścieżką wąską i nie zawsze łatwą, ale bezpieczną i zapewniającą najpiękniejsze przeżycia i widoki na trasie życia.

Honor – świadomość własnej godności i pochodzenia mimowolnie porusza nas do obrony wartości i do reagowania, gdy ktoś je bezkarnie neguje czy wyśmiewa. Honor jest dobrem, do którego dąży cnota, jedna z najbardziej dziś zapomnianych – wielkoduszność. A przecież kodeks honorowy, o ile ściśle byłby przestrzegany, mógłby pięknie uzupełniać prawo naturalne.

Ojczyzna – ta duża i mała, kraj i region to miejsca, z których wyrósł każdy z nas i skąd czerpiemy tożsamość i siłę. Ojczyzna to ten kraj, który kochać można żyjąc w nim i będąc oddalonym tysiące kilometrów. Do niej tęsknili wygnani i za nią umierali, ci którzy w jej obronie walczyli. Ojczyźnie należy się wszelka miłość, oddanie i poświęcenie, z zachowaniem wiary w Boga i honoru.

Jednak dopiero te trzy wartości złączone w jedną myśl dają nam broń, jakiej żaden człowiek na świecie nie jest w stanie wyprodukować. To tarcza zwana patriotyzmem – duma z tego kim jestem i przekonanie, że posługuję się w życiu nadrzędną zasadą miłości bliźniego. Niezrozumiałe jest dla mnie negowanie i pomniejszanie tychże wartości, wstydzenie się ich czy wyszydzanie. Tym bardziej niepojęte jest, że niejednokrotnie wychowawcy i opiekunowie młodych osób milczą na temat patriotyzmu. Mówi się, że patriotyzm to obowiązek, podkreślałabym jednak, że to także przywilej – ogromne dobro, głębokie uczucie, do którego nie można nikogo przymusić, ale można go nauczyć. A uczyć najskuteczniej jest przykładem. Nasza obecność na uroczystościach patriotycznych i skorelowana z nią wiedza o historii i teraźniejszości naszego kraju to największy prezent jaki możemy włożyć w serca i umysły naszych wychowanków.

7. #kochaćtoznaczywymagać

Wielki Post to czas, który przez swój związek z postanowieniami odnosi nas do refleksji na temat wymagań i stawiania granic w wychowaniu młodego człowieka. W mnogości systemów pedagogicznych mamy możliwość wybrać od tych najbardziej surowych do pozbawionych reguł i jasnych zasad. Zdaje się jednak, że żadna skrajność – również w tym przypadku – nie jest właściwą ścieżką. Jak uwrażliwić dziecko na dobro i zło? Jak kształtować jego postawy i który system wychowania przyjąć, aby nie skrzywdzić młodego człowieka? Chrześcijański! Tylko co to znaczy…

W dobie „bezstresowego” wychowania stawianie jakichkolwiek wymagań traktowane jest niejednokrotnie jako niepotrzebne represjonowanie dziecka. Z drugiej jednak strony, każdy człowiek potrzebuje pewnych norm, zasad i wzorców zachowań, aby wykształcić poczucie bezpieczeństwa – konieczne do zrównoważonego rozwoju. Zatem, z punktu widzenia chrześcijańskiego modelu wychowania wyrażenia „bezstresowe” i „wychowanie” stoją wobec siebie w opozycji i sprzeczności. Wychowanie bowiem, to umacnianie mocnych stron, dojrzałych zachowań oraz przezwyciężanie lenistwa, naiwności, słabości i ignorancji. W myśl za tym kształtowanie właściwych postaw nie jest możliwe bez rezygnacji z doraźnych przyjemności. Każdy system pedagogiczny, który jest „miły”, który mówi o nagrodach, a pomija rolę kar i odpowiedzialności, jest także naiwny, a w dłuższej perspektywie błędny.

Idąc dalej, można powiedzieć śmiało, że dobrze wykorzystane cierpienie (i brak) to środek wychowawczy, który otwiera oczy i uczy odróżniać dobro od zła. Naszym zadaniem – zadaniem wychowawców – jest tak towarzyszyć dziecku, by bolesna informacja mogła stać się mobilizacją i punktem wyjścia w rozwoju ku dobremu.

Wychowanie chrześcijańskie oprócz miłości i personalizmu, które są fundamentami, wspiera się także na dostrzeganiu związków między błędem a konsekwencjami i co za tym idzie egzekwowaniu naturalnych konsekwencji popełnionych błędów. Każdą porażkę można przekuć w sukces – nie sztuczny, zakłamany, ale prawdziwy, bo każdy błąd może stać się pierwszym krokiem do nowych rozwiązań i nauki.

By jednak nie popaść w nadmierny rygoryzm, po środku trzymać nas powinna złota zasada wychowania chrześcijańskiego. Naszym zadaniem jest pomagać dziecku, by odkrywało, że nasz trud wychowawczy oraz jego praca nad samowychowaniem są zawsze motywowane Miłością.

Korygowanie błędów ortograficznych
to nie cenzura, ale ograniczanie ignorancji,
a sankcje za kłamstwa to nie łamanie wolności słowa,
lecz ograniczanie przewrotności.
/ks. Marek Dziewiecki, Kochać i wymagać. Pedagogia Ewangelii/